Nadszedł upragniony dzień przeprowadzki, znoszenie pudeł do podstawionego ciężarowego samochodu, wszystko w szaleństwie pośpiechu, aby inni lokatorzy bardzo nie odczuli że dyskomfortu, że muszą na 8 piętro wchodzić na piechotę bo "JA" blokuję im windę z której akurat nie mogą korzystać. Wszystko gotowe można odjeżdżać, jeszcze tylko pożegnanie z Najemcą parę podpisów i zdanie kluczy.....wymiana uścisków dłoni i w drogę.
Wyczerpana tym razem znoszeniem i pilnowaniem mojego dobytku, aby nic nie zostało w samochodzie gdy wszystko było dopilnowane, rzuciłam się na kartony ze zmęczenia...
"Nie, nie,....dziś już nic nie robię"- powiedziałam.
Rano, układając sobie plan co po kolei i z czym, zabieram się do rozpakowywania, a także do podjęcia decyzji co zostaje a co już jest niepotrzebne. Tak więc w którymś kartonie natrafiłam na chlebak, miałam dwa, jeden który leżał zapomniany już na szafkach w reklamówce,w poprzednim mieszkaniu, wykonany z sosnowego drewna, przykurzony, na jego miejsce trafił nowy. Decyzja padła do "oddania" po co mi dwa chlebaki z tego już nie będę korzystała. Tak więc opuścił dom, trafił na działkę do Cioci ................
C.D.N
Teraz chlebak wygląda inaczej, jeszcze brakuje mu pewnych elementów..............
A tak prezentuje się z tacą śniadaniową, jeszcze nie dokończoną niezły duet, pięknie będą razem wyglądać w kuchni.

*********
C.D.N




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz