środa, 18 września 2013

Wiklinowe kosze.

                                        *************

Szukając nowego pomysłu na wypełnienie wolnego czasu w domu, którego mam teraz wiele, a bezczynne siedzenie doprowadza mnie do migreny i złego samopoczucia....
Mam !!!  jest !!! tak !!!
Kątem oka spoglądając w róg pokoju, na wiklinowy kosz, w którym trzymam kosmetyki i babskie rzeczy, począwszy od pudrów, tuszów, różów a skończywszy na gumkach i spinkach do włosów, serce aż zaczęło mocniej bić, " Tak należy ci się odmiana i tak miałam to zrobić już wieki temu, teraz wiem że jest to odpowiedni moment na Ciebie" podnosząc kąciki ust, szukam jakiegoś zastępczego pudełka, jest ... mam... z impetem wysypuję wszystko z niego, oglądam.....
Tak, czas na Ciebie, mocno upewniając się  w duchu.......


 



Szykując miejsce w moim "warsztacie", obmyślam plan prac....
Ciemny orzech, mahoń, nieeee... zostaję przy swoim stylu ......
Tak, decyzja podjęta, będzie biały. :) :) :)





Ale, ale.... zapomniany brat "Kosz"  stoi w łazience...... jak bliźniaki to bliźniaki. :)

Tak, miałam wypełniony czas na dwa dni, ale się cieszyłam, że w końcu  będą piękne w moim stylu, cieszyły oko i zdobiły mój mały domek.

Taaa   daaaaam.....

 
 
************

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz